LookInto Americas

Otavalo. Największy targ Ameryki Łacińskiej

Tak mówią. Pojechaliśmy sprawdzić, czy naprawdę zwala z nóg.

Tak mówią. Pojechaliśmy sprawdzić, czy naprawdę zwala z nóg.

– Targ w Otavalo codziennie jest ogromny. A w sobotę – gigantyczny! Będziecie mogli sobie nawet kupić świniaczka – żartuje nasz ekwadorski znajomy Miguel. Obok targu rzemiosła, z którego miasto słynie w całej Ameryce Południowej, w sobotę jest też żywy targ – na sprzedaż kury, świnie, kaczory i inne takie.

P1060429

Amerykanie, których poznajemy na trasie, są bardzo rozżaleni, że nie udało im się zobaczyć tej menażerii. Kilka tygodni temu na północ od Quito było małe trzęsienie ziemi i obsunęła się droga, pół dnia spędzili więc na objazdach i na zwierzaki się spóźnili.

P1060408

Nam, dzieciom Knurowa i Ochojna, świnie nie dziwne. Rankiem wybieramy się więc prosto na targ rzemiosła. Podnieceni (no, przynajmniej jedno z nas). Między stoiskami uwijają się Indianki w czarnych długich spódnicach, przewiązanych w pasie kolorową taśmą. – To, żeby kieca mi nie spadła – żartuje starsza pani i próbuje mi taki uroczy pas sprzedać.

Do kompletu jeszcze biała koszula z anielsko rozszerzającymi się rękawami, krótki naszyjnik ze złotych (w kolorze lub materii) koralików i takież kolczyki. Włosy czarne, ściśnięte kolejną kolorową taśmą. Trochę tak jak koniom przed występem w ujeżdżeniu.

P1060416

Indianie z Otavalo są najbardziej wpływową społecznością indiańską w Ekwadorze. Dzięki wyrobom tekstylnym osiągnęli stosunkowo dobry, jak na Indian, status materialny – niektórzy mają hotele, jeżdżą jeepami, wyjeżdżają handlować za granicę. To w innych częściach Ekwadoru i większości krajów Ameryki Łacińskiej rzadkość.

Przebijają się nawet do polityki – w 2000 roku Mario Conejo Maldonado został pierwszym w historii Ekwadoru Indianinem, który objął stanowisko alkalda, prezydenta miasta (wybrano go potem jeszcze dwa razy). Miasto leży na północ od Quito u stóp trzech wulkanów: Cotoacachi, Imbabura i Mojanda.

P1060425

Kolorowy targ jest jedną z trzech, obok Galapagos i Środka Świata, najbardziej odwiedzanych atrakcji Ekwadoru. Od 1970 roku organizowany jest na Plaza de Ponchos. Do kupienia: swetry z lamy, paski, makatki, szale z alpaki, srebrne naszyjniki i koralików bez liku. Przyglądamy się szwom – produkcja może nie masowa, ale maszynowa. Tu i ówdzie jakaś sprzedawczyni dzierga czapeczki na szydełku, ale większość produktów, które mają na sprzedaż, to nie ich ręki dzieło.

P1060435

Jedne stanowiska podobne do drugich. Tylko jeden pan sprzedaje produkt nietypowy – własnoręcznie wykonane malunki zwierząt na ptasich piórach. Najbardziej oryginalna okazuje się być biżuteria z makramy, woskowanych nici, którą jak Ameryka długa i szeroka robią i sprzedają co zdolniejsi backpackerzy.

P1060397

 

x Close

Like Us On Facebook